Z tytułu posta można domyśleć się, że obrona mojej pracy inżynierskiej już za mną. Czy zdałem? Jaki miałem wynik? Kto był w komisji? Czy byli wścibscy? Pewnie wszystkie te informacje was interesują.
Zanim wszystko opiszę postaram się wam po krótce przedstawić temat rzeczowej pracy inżynierskiej. Jej temat to: „Pozycjonowanie i optymalizacja stron internetowych w e-biznesie”. Czemu taki tytuł? Opisałem to w poprzednich postach. Możecie do nich zerknąć.
Celem pracy było (piszę w czasie przeszłym, gdyż obrona już się odbyła) przedstawienie różnych technik optymalizacji strony internetowej i ich wpływ na pozycje w wynikach wyszukiwania. Przede wszystkim zamierzeniem jakie chciałem osiągnąć było uzyskanie top 50 dla wybranych fraz kluczowych.
Przechodząc do konkretów powiem wam jak wyglądała moja obrona. Gdy oddawałem gotową pracę w poniedziałek promotor zapytał się mnie: „to kiedy chciałby Pan się bronić? We czwartek czy piątek?”. Pomyślałem sobie, że to chyba jakaś pomyłka. Więc zapytałem czy nie można trochę później. Odpowiedź znów była zaskakująca. Pan dr hab. inż. Grzegorz Kiedrowicz, prof. Politechniki Radomskiej powiedział, że im szybciej tym lepiej, a już najlepiej byłoby oddać pracę jednego dnia i obronić się następnego żeby o wszystkim zapomnieć i niepotrzebnie nie przeżywać stresu. Ta odpowiedź zbiła mnie z tropu lecz wybrałem czwartek. Co dalej? Nic nadzwyczajnego. Przychodząc wcześniej na uczelnię spotkałem kolegę ze studiów dziennych. Okazało się, że tylko my dwaj mieliśmy mieć obronę tego dnia. Gdy czekaliśmy na godzinę zero przyszedł jeden z członków komisji egzaminacyjnej i skutecznie pomógł nam pozbyć się stresu. Gdy pojawili się kolejni na powrót wzbudzili atmosferę niepokoju. Weszliśmy do sali wykładowej w jakiej miała odbyć się obrona i zainstalowaliśmy swoje sprzęty (czyt. laptopy). Obaj byliśmy straszeni niskim poziomem zdawalności. Najpierw wszedł mój poprzednik. Zadziwiająco jak dla mnie szybko opuścił salę. Pomyślałem: oblał. Wchodzę ja. Zamykają się drzwi od Sali wykładowej. Poi chwili wychodzę (jakieś 5 -7 min). Komisja obraduje podnosząc napięcie i poziom stresu. Wreszcie jesteśmy zaproszeni ponownie do środka. Po chwili dowiadujemy się, że obaj, jak jeden mąż, zaliczyliśmy obronę na ocenę bardzo dobrą, ale na dyplomie znajdzie się 4,5 ponieważ wliczana jest średnia z całych studiów L. Cóż dobre i to. Nie ma co narzekać.
Zastanawiając się nad celem pracy inżynierskiej doszedłem do kilku wniosków. Jednym z nich jest to, że pomimo tego, iż nie w pełni udało mi się osiągnąć zamierzone rezultaty to jednak „wygrałem wojnę” – mam tytuł inżyniera. Teraz możecie mi mówić na Panie inżynierze… z czego bardzo się cieszę!!!
Jak będzie z moją przyszłością, a konkretnie z kontynuowaniem edukacji? Na tym etapie chyba jak na razie poprzestanę. Pomimo wielu namów ze strony znajomych i rodziny. Ma teraz inne cele jakie chcę osiągnąć. Na razie ich nie zdradzę. Lecz możecie być pewni, że na tym pojedynczym projekcie nie poprzestanę. A resztę zaległych postów opublikuję z biegiem czasu żeby wszystko stało się jasne.
Postanowiłem, że w kolejnym poście opublikuję scan ostatnich stron indeksu by pochwalić się wpisem i ostatecznym zaliczeniem.
Brak podobnych wpisów.