Krzysztof Giermasiński – copy blog Rotating Header Image

Godzina zero wybiła! – co dalej?

Z tytułu posta można domyśleć się, że obrona mojej pracy inżynierskiej już za mną. Czy zdałem? Jaki miałem wynik? Kto był w komisji? Czy byli wścibscy? Pewnie wszystkie te informacje was interesują.

Zanim wszystko opiszę postaram się wam po krótce przedstawić temat rzeczowej pracy inżynierskiej. Jej temat to: „Pozycjonowanie i optymalizacja stron internetowych w e-biznesie”. Czemu taki tytuł? Opisałem to w poprzednich postach. Możecie do nich zerknąć.

Celem pracy było (piszę w czasie przeszłym, gdyż obrona już się odbyła) przedstawienie różnych technik optymalizacji strony internetowej i ich wpływ na pozycje w wynikach wyszukiwania. Przede wszystkim zamierzeniem jakie chciałem osiągnąć było uzyskanie top 50 dla wybranych fraz kluczowych.

Przechodząc do konkretów powiem wam jak wyglądała moja obrona. Gdy oddawałem gotową pracę w poniedziałek promotor zapytał się mnie: „to kiedy chciałby Pan się bronić? We czwartek czy piątek?”. Pomyślałem sobie, że to chyba jakaś pomyłka. Więc zapytałem czy nie można trochę później. Odpowiedź znów była zaskakująca. Pan dr hab. inż. Grzegorz Kiedrowicz, prof. Politechniki Radomskiej powiedział, że im szybciej tym lepiej, a już najlepiej byłoby oddać pracę jednego dnia i obronić się następnego żeby o wszystkim zapomnieć i niepotrzebnie nie przeżywać stresu. Ta odpowiedź zbiła mnie z tropu lecz wybrałem czwartek. Co dalej? Nic nadzwyczajnego. Przychodząc wcześniej na uczelnię spotkałem kolegę ze studiów dziennych. Okazało się, że tylko my dwaj mieliśmy mieć obronę tego dnia. Gdy czekaliśmy na godzinę zero przyszedł jeden z członków komisji egzaminacyjnej i skutecznie pomógł nam pozbyć się stresu. Gdy pojawili się kolejni na powrót wzbudzili atmosferę niepokoju. Weszliśmy do sali wykładowej w jakiej miała odbyć się obrona i zainstalowaliśmy swoje sprzęty (czyt. laptopy). Obaj byliśmy straszeni niskim poziomem zdawalności. Najpierw wszedł mój poprzednik. Zadziwiająco jak dla mnie szybko opuścił salę. Pomyślałem: oblał. Wchodzę ja. Zamykają się drzwi od Sali wykładowej. Poi chwili wychodzę (jakieś 5 -7 min). Komisja obraduje podnosząc napięcie i poziom stresu. Wreszcie jesteśmy zaproszeni ponownie do środka. Po chwili dowiadujemy się, że obaj, jak jeden mąż, zaliczyliśmy obronę na ocenę bardzo dobrą, ale na dyplomie znajdzie się 4,5 ponieważ wliczana jest średnia z całych studiów L. Cóż dobre i to. Nie ma co narzekać.

Zastanawiając się nad celem pracy inżynierskiej doszedłem do kilku wniosków. Jednym z nich jest to, że pomimo tego, iż nie w pełni udało mi się osiągnąć zamierzone rezultaty to jednak „wygrałem wojnę” – mam tytuł inżyniera. Teraz możecie mi mówić na Panie inżynierze… z czego bardzo się cieszę!!!

Jak będzie z moją przyszłością, a konkretnie z kontynuowaniem edukacji? Na tym etapie chyba jak na razie poprzestanę. Pomimo wielu namów ze strony znajomych i rodziny. Ma teraz inne cele jakie chcę osiągnąć. Na razie ich nie zdradzę. Lecz możecie być pewni, że na tym pojedynczym projekcie nie poprzestanę. A resztę zaległych postów opublikuję z biegiem czasu żeby wszystko stało się jasne.

Postanowiłem, że w kolejnym poście opublikuję scan ostatnich stron indeksu by pochwalić się wpisem i ostatecznym zaliczeniem.

Termin goni termin, czyli – zdążyć oddać kompletną pracę inżynierską

Witam ponownie wszystkich, którzy są zainteresowani jak Ida postępy w pisaniu mojej pracy inżynierskiej. Chyba nie powiem nic rewolucyjnego ani zadziwiającego lecz posłuchajcie. Prace wciąż w toku. A termin coraz bliżej.

deadline

Szczerze mówiąc mam już napisane cztery rozdziały z pięciu. Lecz na sam koniec zostawiłem sobie najtrudniejszy – opisanie całego projektu inżynierskiego. Nie należy to zadanie do najłatwiejszych ani do najciekawszych. Lecz widząc jak termin mnie straszliwie goni (termin oddania kompletnej pracy inżynierskiej upływa 16.06.2010) bo to dosłowne ‘już za kilka dni’. Wiem, że nie mogę teraz spanikować tylko muszę opracować konkretny plan działania.

Widząc to co udało mi się tutaj umieścić oceniam na mierny wynik, ponieważ nie udało mi się opisać tutaj wszystkich zmian które zachodziły na bieżąco lecz starałem się ze wszystkich sił. Musicie mi to wybaczyć, ale zapewniam was i uroczycie się do tego zobowiązuję żeby nawet po oddaniu mojej pracy dyplomowej poinformować was o szczegółach całego procesu. Będą to już chyba same suche szczegóły w których od czasu do czasu znajdziecie trochę rozluźnienia i zabawy (jak to bywa u studenta). Postaram się również umieszczać jakieś screeny pokazujące jak dochodziło do tych ważnych zmian. Podam wam także (do wglądu) nowy spis treści jaki w pełni znajdować się będzie w gotowej pracy inżynierskiej.

Jak pisałem wam  na początku nie umieszczę tutaj gotowej pracy do ściągnięcia gdyż jak podejrzewam zbyt często mogłoby dochodzić do plagiatów a tego przecież bym nie chciał. Własność intelektualna przecież zasługuje na to by ją cenić. Nie musicie się jednak martwić. Pomimo tego, że nie umieszczę tu „gotowca” to podejrzewam, że po wnikliwej lekturze umieszczonych tu postów dotyczących tematu będziecie mogli stwierdzić co znalazło się w pracy a co nie. Wyjawię wam również pewien sekret dotyczący tego jak można napisać pracę inżynierską.

Zapraszam więc do aktywnego śledzenia zmian zachodzących na blogu. Bo po oddaniu pracy znajdę trochę więcej czasu między pracą zawodową, spotkaniami z narzeczoną i rodzicami moimi jak i jej, organizowaniem ślubu i wesela oraz innymi zadaniami zajmującymi w moim życiu pierwszorzędne miejsce na uzupełnianie wartościową treścią tego bloga. Można śmiało powiedzieć, że będzie to mój cel do którego będę śmiało dążył. Będzie to praca na 100% bez żadnej fuszerki. Możecie być pewni. Powtórzę się pewnie lecz szczerze zapraszam do tego by regularne zaglądać w to miejsce które może również poddać TOBIE pomysł na to jak napisać pracę inżynierską, swoją pracę inżynierską. Przy okazji możesz dowiedzieć się czegoś ciekawego na temat pozycjonowania i optymalizacji w internecie.

ps. muszę zdążyć przed terminem bo inaczej skończe jak on |PhotoFunia-April-calendar-2010

Owczy pęd

Dlaczego taki tytuł? Jak myślicie? Na pewno zauważyliście jako aktywni internauci wzrost znaczenia sieci socjalnych takich jak. Facebook, twitter, MySpace, a w Polsce Nasza-Klasa, GoldenLine, czy popularny BLIP. Jak myślicie dlaczego te media zyskują tak dużą popularność?

social media iconsZastanawiając się nad tym, dochodzę do wniosku, że każdy człowiek ma potrzebę ‘bycia w pewnej społeczności’, w choć małym gronie znajomych i przyjaciół z którymi może wymienić swoje opinie na wspólne tematy. Z resztą człowiek nie był stworzony po to by żyć w samotności. Przecież Bóg dał człowiekowi towarzyszkę – Ewę. Powinniśmy zrozumieć tę potrzebę.

Ale warto również zastanowić się nad tym jakie zagrożenia mogą wynikać z aktywności na takich portalach. Źle się wyraziłem, nie chodziło mi o aktywność jako taką ale o ponadprzeciętną aktywność. Czy to może się w ogóle odbić na nas? Na naszej psychice? Pozostawię to wam do rozważenia. Przecież każdy ma swój rozum i potrafi podejmować właściwe dla samego siebie decyzje, czyż nie? A może jest inaczej. Może podejmujemy decyzje pod wpływem innych – a wtedy to jest owczy pęd.

Dlatego możecie mnie nazwać tradycjonalistą, wywrotowcem. Możecie nawet powiedzieć, że zniechęcam innych do korzystania z tych portali. Ale jaki miałbym w tym biznes? Przecież sam z nich korzystam (ale z rozeznaniem). Na dodatek powiem, że podzielam stanowisko Rupert’a Murdoch’a, który podczas niedawnej konferencji w Abu Dhabi powiedział:

„Technologiczne cuda mogą być jak pustynne słońce – oślepiają nas na to co jest w życiu naprawdę ważne”.

Zobaczcie jakie to jest ważne żeby nie stracić z oczu tego co dla nas jest ważne a może nawet najważniejsze w naszym życiu. A was zachęcam do przeanalizowania tego tematu. Liczę na ciekawe komentarze pod tym postem.